Czy w erze cyfrowej pulpy generowanej przez AI i dominacji mediów społecznościowych blogowanie ma jeszcze sens? Prawdopodobnie nigdy nie było lepszego czasu, by do niego wrócić.
W ostatnim czasie robię bardzo dużo rzeczy wbrew trendom. W czasie, gdy internet zmienia się na naszych oczach w miejsce, w którym trudno znaleźć już cokolwiek wartościowego, bo zalewa nas pulpa generowana w dużych modelach językowych, założyłam nowy podkast filozoficzny.
Dziś natomiast, po prawie 10 latach przerwy, postanowiłam wrócić do pisania bloga, którego tematyka jeszcze mi się kształtuje w głowie, ale który w pewien sposób ma być powrotem do tego, co kiedyś było moim wielkim marzeniem – pisać o pewnych elementach mody, jak biżuteria czy perfumy, z uwzględnieniem ich szerszego kontekstu, aspektów kulturowych czy społecznych, tego, co z ich pomocą komunikujemy i jak możemy – korzystając z nich – świadomie kreować swój wizerunek oraz wyrażać to, kim jesteśmy.
W przeszłości prowadziłam taką stronę. Nazywała się inaczej, a któregoś dnia po prostu usunęłam ją – przekonana pod wpływem presji mojego otoczenia, że 25-26 lat to zdecydowanie za dużo, by poświęcać się tak niepoważnej tematyce.
Dziś z presji niewiele sobie robię, a wszystkim, którzy uważają, że ze względu na to, czym zajmuję się w ramach pracy zawodowej nie mam prawa mieć innych zainteresowań, a już na pewno nie powinnam ich upubliczniać bo to sprawia, że nie mogę być ekspertką w swojej dziedzinie i nie należy traktować mnie poważnie, przypominam – istnieją zasady porządkowe, których trzeba przestrzegać. W tym uniwersum najważniejsza z nich brzmi: the garbage takes itself out.
Lepsze jutro było wczoraj
Instagram, na którym zapytałam swoje odbiorczynie i odbiorców o to, czy chcą czytać dłuższe teksty, nie jest dobrym miejscem do niuansowania tego, o czym się opowiada.
To informacyjny fast-food. Wysokokaloryczne obrazki, migające wideo, treści wiecznie niedorobione, pozostawiające niedosyt, a zarazem przesyt.
Myślę, że to ostatnie słowo – przesyt – to coś, co towarzyszy bardzo wielu osobom spośród Was. Za dużo, za szybko, za krótko, za głośno, zbyt dynamicznie. Blog być może będzie na to skutecznym remedium, jeśli zechcecie go odwiedzać.
Przede wszystkim jednak stworzyłam tę stronę dla siebie – dla swojej wewnętrznej potrzeby katalogowania tego, co uważam za interesujące, piękne, czy też wartościowe w świecie przedmiotów, którymi możemy się otaczać i z których korzystamy w codzienności. Biżuteria, perfumy, odzież, dodatki galanteryjne – to tylko niektóre z nich, ale to właśnie o nich będzie tu najwięcej.
Jeśli czegoś bym sobie życzyła, to tego, aby w czasie, kiedy wszystko jest instant, dostarczać Wam powodów do tego, by sięgać po rzeczy z przeszłości – bo, jak głosi stary bon mot, lepsze jutro było wczoraj.
Sensoryczna duchowość
Nie chodzi tylko o lepszej jakości materiały, porządniejszą, często rzemieślniczą a nie masową produkcję, o wzornictwo w jego materialnym aspekcie.
Myślę, że przedmioty dziś mogą posłużyć nam również w wymiarze duchowym, jako budulec wspomnień, rdzeń, wokół którego konstruujemy swoją tożsamość (to dziś bardzo trudne w oderwaniu od masowych trendów i wypłaszczenia, które z sobą niosą).
Oczywiście, współcześnie większość z nas najbardziej boi się ocen i krytyki ze strony otoczenia – ale poszukiwanie siebie, autentyczna ekspresja własnej opowieści, to coś, co zdecydowanie jest warte wysiłku i może inspirować do głębszego odbioru świata, nawet, jeśli mówimy o konsumpcji – w tym wypadku moim zdaniem znacznie bardziej zrównoważonej i świadomej, bo popartej wiedzą o tym, co jest jej przedmiotem.
Trendy są masowe – my, jako ludzie, jesteśmy indywidualnościami, każda i każdy z nas opowiada światu swoją historię. Rzeczy, którymi się otaczamy, budują naszą pamięć zmysłów.
Zapraszam do zatrzymania się wśród przedmiotów, które – według mnie – sprawiają, że to, co mamy do powiedzenia, nabiera wyrazu i niesie z sobą wiele ciekawych znaczeń.


Dodaj komentarz